Recenzja
WSTĘPBądźmy ze sobą szczerzy, ilu z was tak naprawdę tytuł tej gry kiedykolwiek obił się o uszy? Ręce do góry, śmiało. Ty? Może kolega obok? Też nie? O, ktoś w ostatnim rzędzie powoli i niepewnie wyciąga rękę. No cóż, Kuon wręcz dobitnie potwierdza to, że aby dobrać się do prawdziwych pereł trzeba przekopać się przez najbardziej znane marki i spojrzeć dalej, w stronę słabiej ocenianych gier. Z przykrością przyznaję, że ciężko było mi natknąć się na jakąkolwiek reklamę tej gry, sprzedawca zapytany o "Kuon" nabierał wody w usta i nagle przypominało mu się, że zostawił mleko na gazie i czym prędzej uciekał w stronę zaplecza, sklepy internetowe również milczały na ten temat. Zdaje się, że gra nie wkupiła się w łaski większej rzeszy graczy czy recenzentów, a grupa fanów pewnie nie onieśmiela swoją liczebnością. Śmierć i zapomnienie dorwały ją w swoje pazury, ale ja postaram się uratować tą grę, nieco wam ją przybliżyć i mam nadzieję zachęcić was do bliższego zapoznania się z tym tytułem. ![]() FABUŁAXII wieczna Japonia, zdesperowany Lord Fujiwara wzywa na swój dwór egzorcystę imieniem Doman, aby ten uwolnił rezydencje i jej mieszkańców od nękających ją demonów i innego plugastwa. Po pewnym czasie słuch o nim ginie, toteż jego zmartwione córki Utsuki i Kureha przybywają na miejsce i wyruszają na poszukiwania. Ogromna, nawiedzona posiadłość, świat pełen czarnej magii, mrocznych rytuałów i demonicznych istot, a wszystko to okraszone jest klimatem średniowiecznego orientu. Przyznacie, że taka mieszanka nie jest częstym zjawiskiem w tym gatunku, prawda? Cóż mógłbym powiedzieć na temat samej fabuły, aby nie zepsuć wam zabawy? Ostatnią rzeczą, którą chciałbym zrobić to zdradzić wam cokolwiek na jej temat, tak więc mam szczerą nadzieję, że wystarczą wam moje zapewnienia, że jest ona oryginalna, wielowątkowa, pokręcona niczym umysł schizofrenika, ale przede wszystkim mroczna. Wciąga niczym bagno, intryguje i nie pozwala nam odejść od ekranu, ale to co stanowi o jej wyjątkowości to realia, w których się rozgrywa oraz to, że tak bardzo kręci się w okół magii, klątw, zjaw, ożywieńców i innego plugastwa. Naprawdę warto dać się porwać tej opowieści, która od samego początku owiana jest jakąś wyraźnie wyczuwalną, ciemną tajemnicą. Odkrywanie wraz z postępami w grze nowych, niejednokrotnie zaskakujących wskazówek oraz konieczność ciągłego wytężania mózgownicy to przyjemność sama w sobie. ![]() GAMEPLAYRównież pod względem systemu gry mamy tutaj do czynienia z czymś unikatowym. Myślę, że trudno byłoby znaleźć inny survival-horror, w którym do eksterminacji przeciwników oprócz broni białej może nam posłużyć magia. Nie spodziewajcie się jednak standardowych rozwiązań w postaci puli many i mikstur, którymi można by ją odnawiać. Nie, wszystko sprowadza się tutaj do znajdywania magicznych kart, które porozrzucane są dosłownie wszędzie. Karty te oczywiście różnią się od siebie, każda pozwala na rzucanie konkretnego zaklęcia, a tych mamy tutaj w grze dosyć sporo. Zaczynając od standardowej kuli ognia i różnych jej odmian, poprzez zaklęcia bazujące na żywiole wody, a na przywoływaniu potworów kończąc, chociaż to ostatnie nie jest na tyle użyteczne, aby używać tego jako główny atut przeciwko przeciwnikom. Niszczenie potworów za pomocą tychże zaklęć jest niezwykle przyjemne i stanowi miłą odskocznie od broni palnych czy też ciągłego tłuczenia gazrurką. Skoro mowa o broniach białych, tutaj też nie jesteśmy zdani tylko na własne gołe ręce, bowiem będziemy mieli okazje wymachiwać trzema rodzajami broni - wachlarzem, sztyletem oraz włócznią przy czym każda z tych broni dostępna jest dla innej postaci, którymi można zagrać dopiero wtedy gdy zakończymy przygodę poprzednimi bohaterkami. ![]() |
Należy również wspomnieć o magicznej zdolności samoleczenia się, która niezwykle upraszcza nam rozgrywkę, ale mimo to gra nie należy do najłatwiejszych. Cały sęk w tym, że protagonistki, nie są zbytnio wytrzymałe i pomimo tego, że przeciwnicy atakują maksymalnie dwójkami to i tak można zapomnieć o rzucaniu się między nich i robieniu pogromu niczym czarodziejka z Diablo. Co więcej, przy niskim poziomie życia nie możemy korzystać z magii, a gdy dodatkowo nie mamy w posiadaniu mikstur leczniczych może skończyć się to naszym zgonem. Mówiąc o śmierci muszę również wspomnieć słowem o zapisywaniu gry. Save pointów jest tutaj dosłownie kilka co wbrew pozorom jest wystarczającą liczbą, ich rozmieszczenie jest naprawdę przemyślane przez co nie jesteśmy zmuszani do bezsensownego biegania przez pół lokacji. Ciekawym do odnotowania faktem jest, że ilość zapisów jest uzależniona od ilości posiadanych "vesseli" (origami w kształcie statku), na szczęście znajdujemy ich tyle, że nie ma najmniejszej obawy o ich ewentualny brak (przynajmniej na poziomie Normal). Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć zagadek, które niestety nie są zbyt wymagające, a w większości przypadków ograniczają się głównie do znalezienia kilku przedmiotów porozrzucanych w różnych miejscach i do użycia ich w jednym miejscu. Przez tego typu zabieg zostajemy zmuszeni do ciągłego krążenia po posiadłości czy też po terenie świątyni. Mimo wszystko nie jest to tak irytujące jak w Rule of Rose, a to głównie za sprawą lokacji, które zostały bardzo pomysłowo zaprojektowane. To co dane nam będzie ujrzeć już w pierwszych chwilach spędzonych na terenie Lorda Fujiwary nie nastraja zbyt optymistycznie. Ogólny chaos, ściany i podłogi umalowane krwią, ciała zmasakrowane w nieludzki sposób, potępieńcze jęki i odgłosy niczym z czeluści piekła oraz wszędobylskie gaki, yamibito i inne okropieństwa to tylko czubek góry lodowej. Oprócz samej rezydencji mamy równie duży teren świątyni, jak i również koszmarny "underground", który jest tutaj wisienką na szczycie tortu. Jeżeli chodzi właśnie o lokacje to wyraźnie widać tutaj tendencje rosnącą. Wraz z postępami w grze trafiamy do coraz to bardziej klimatycznych miejsc, stopniowo uchylających nam rąbka tajemniczy, którą owiana jest cała historia. Krótko mówiąc, tak przemyślany gameplay zdecydowanie wpłynął na pozytywny odbiór tej gry, nie ma tutaj miejsca na nude, poziom trudności jest wyważony idealnie, a różnorodność magii czy też możliwość zagrania trzema postaciami potrafi skutecznie przytrzymać przed telewizorem na długie godziny. ![]() MUZYKACiężko byłoby stworzyć coś innego co równie idealnie pasowałoby do ogólnego klimatu gry. Mimo iż nie straszy to w znaczący sposób wpływa na ogólną atmosferę. Szczególnie w pamięci zapadł mi podkład dźwiękowy ze starych, nawiedzonych podziemi świątyni, w którym na pierwszy plan wysuwa się monotonna i wbijająca się do głowy modlitwa jednego z mnichów, ale takich kawałków znajdzie się jeszcze kilka. To czego najbardziej mi brakło to jakiś wyrazisty podkład, który byłby odgrywany podczas walk oraz jakiegoś motywu przewodniego, który zapadłby mi w pamięć. ![]() PodsumowanieGdyby przyszło mi porównywać tą grę do jakiejś innej to pierwszym skojarzeniem jakie przychodzi mi do głowy jest Forbidden Siren, głównie przez to, że akcja dzieje się na japońskim gruncie, a cała historia głęboko zakorzeniona jest w tej kulturze (chociaż nie brakło tutaj również i chińskich akcentów). Całość bardzo przypomina mi różnorakie ghost story rodem z kraju kwitnącej wiśni, tylko że w mroczniejszym wydaniu, a pod względem samego systemu rozgrywki daleko jej do jakiegokolwiek, znanej mi gry z tego gatunku. Pomimo tego, że tytuł ten nie można zaliczyć do strasznych to stosunkowo gęsta atmosfera, mroczny klimat, ciekawe lokacje, ale przede wszystkim bardzo dobra fabuła oraz miodny gameplay sprawiają, że tytuł ten mogę zarekomendować osobą, które szukają przyjemnej rozgrywki z dreszczykiem. ![]() |






